niedziela, 24 lutego 2013

Fumiyo II cz.6


Powoli kończy się już Fumiyo! Razem wyjdzie osiem części. Zapraszam do czytania, poprzednia część tutaj. 


Nie była tu od co najmniej pół roku. Gdy już naprawdę musiała tędy przechodzić, szła szybko i ze spuszczoną głową. Wpatrywała się w witraż wystawiony w witrynie pracowni. Tylko jedna, jedyna osoba na świecie mogła być jego autorem.
– Wchodzi pani?
– N...nie.
Dość szybkim krokiem zaczęła iść w kierunku rynku, miała tam załatwić parę spraw. W pośpiechu i z roztargnieniem wypłaciła pieniądze z bankomatu, szczęście że zapomniała wydruku a nie gotówki. Kupiła szampon i parę innych rzeczy... i coś w niej pękło. Prawie biegła w kierunku pracowni, zwalniając jednak w miarę zbliżania się do niej. Serce waliło jak oszalałe. Starając się pozostać niezauważoną, ostrożnie spojrzała przez szybę. Dostrzegła tęgiego właściciela pracowni, ale nikogo poza nim.
Ale coś już się wydarzyło. Wiedziała, że przejdzie obok jego ulubionej pizzerii, klubu bilardowego, w którym kiedyś bywał. Wiedziała, też że przetnie jego drogę do banku. I nawet nie udawała – tak, po prostu bardzo chciała go zobaczyć.

Po tym wszystkim przyśnił jej się sen, który śnił jej się właściwie od zawsze. Zaglądała do skrzynki na listy, a tam – cała masa kolorowych kopert, małych prezentów, widokówek, a wszystko to dla niej. Niedowierzanie, zaskoczenie, radość, wzruszenie… i niezmiennie przebudzenie. Tym razem list był polecony, zaadresowany dobrze znanym pismem. Odesłał jej niby-dziecięcy rysunek, który kiedyś mu dała i malutką karteczkę z pieczątką jej poprzedniej firmy. Nie miało to większego sensu, lecz sny takie właśnie bywają. Nie odesłał jej natomiast paru innych istotnych drobiazgów i – co przykre – nie załączył ani słowa od siebie. Był to jednak (w końcu!) jakiś kontakt z jego strony, na pewno dawał pretekst, ba! nawet niemal domagał się od niej kontaktu, odpowiedzi. Jego numeru generalnie nie miała, choć mogła go gdzieś odnaleźć. Co jednak powiedzieć? Zadzwoniła do Maćka – najbliższego kuzyna – i Wioli – przyjaciółki. Maciek stanowczo odradzał wszelki kontakt, Wiola raczej słuchała opowieści. Dalej standardowe zakończenie – wake up, end of story.

c.d.n.

2 komentarze:

  1. Czekam na dalsze części albo...na połączenie istniejących :)
    pozdrowienia z Trójmiasta,
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą jeszcze dwie części.
      To, że akcja "dzieje się" w kawałkach stanowi też element opowieści.

      Usuń