Powoli kończy się już Fumiyo! Razem wyjdzie osiem części. Zapraszam do czytania, poprzednia część tutaj.
Nie była tu od co najmniej pół roku.
Gdy już naprawdę musiała tędy przechodzić, szła szybko i ze
spuszczoną głową. Wpatrywała się w witraż wystawiony w witrynie
pracowni. Tylko jedna, jedyna osoba na świecie mogła być jego
autorem.
– Wchodzi pani?
– N...nie.
Dość szybkim krokiem zaczęła iść
w kierunku rynku, miała tam załatwić parę spraw. W pośpiechu i z
roztargnieniem wypłaciła pieniądze z bankomatu, szczęście że
zapomniała wydruku a nie gotówki. Kupiła szampon i parę innych
rzeczy... i coś w niej pękło. Prawie biegła w kierunku pracowni,
zwalniając jednak w miarę zbliżania się do niej. Serce waliło
jak oszalałe. Starając się pozostać niezauważoną, ostrożnie
spojrzała przez szybę. Dostrzegła tęgiego właściciela pracowni,
ale nikogo poza nim.
Ale coś już się wydarzyło.
Wiedziała, że przejdzie obok jego ulubionej pizzerii, klubu
bilardowego, w którym kiedyś bywał. Wiedziała, też że przetnie
jego drogę do banku. I nawet nie udawała – tak, po prostu bardzo
chciała go zobaczyć.
Po tym wszystkim przyśnił jej się
sen, który śnił jej się właściwie od zawsze. Zaglądała do
skrzynki na listy, a tam – cała masa kolorowych kopert, małych
prezentów, widokówek, a wszystko to dla niej. Niedowierzanie,
zaskoczenie, radość, wzruszenie… i niezmiennie przebudzenie. Tym
razem list był polecony, zaadresowany dobrze znanym pismem. Odesłał
jej niby-dziecięcy rysunek, który kiedyś mu dała i malutką
karteczkę z pieczątką jej poprzedniej firmy. Nie miało to
większego sensu, lecz sny takie właśnie bywają. Nie odesłał jej
natomiast paru innych istotnych drobiazgów i – co przykre – nie
załączył ani słowa od siebie. Był to jednak (w końcu!) jakiś
kontakt z jego strony, na pewno dawał pretekst, ba! nawet niemal
domagał się od niej kontaktu, odpowiedzi. Jego numeru generalnie
nie miała, choć mogła go gdzieś odnaleźć. Co jednak powiedzieć?
Zadzwoniła do Maćka – najbliższego kuzyna – i Wioli –
przyjaciółki. Maciek stanowczo odradzał wszelki kontakt, Wiola
raczej słuchała opowieści. Dalej standardowe zakończenie – wake
up, end of story.
c.d.n.
Czekam na dalsze części albo...na połączenie istniejących :)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia z Trójmiasta,
Iza
Będą jeszcze dwie części.
UsuńTo, że akcja "dzieje się" w kawałkach stanowi też element opowieści.