wtorek, 19 lutego 2013

Zmiany, zmiany!

Nie lubię naciapanych stron. Ale tu było jednak zdecydowanie zbyt sterylnie. Oparłam się na szablonie googla... a tu trzeba wykazać się swoją kreatywnością. Na początek pikczer flakonu - znalazłam go tutaj (pięknie atrybuuję autora, żeby nie było). Idealnie pasuje do tytułu bloga! Trochę nowych kolorów i czcionek (nie jestem przekonana, czy nie jest jednak zbyt pstrokato). Tak czy tak, żegnamy niepodzielnie panujące biele!

Poza tym... chora leżę, tym razem nie sławetne eF, tylko zwyczajna infekcja dróg oddechowych, z tą dodatkową atrakcją, że nie jestem w stanie mówić. A trzeba jutro szefowi wyjaśnić, czemu się nie stawię! Ale moje charczenie jest argumentem samym w sobie. 

niedziela, 17 lutego 2013

[śpię półśpię]


Czy przyjdzie czas na radosne, ekstatyczne wiersze? Jeśli nawet tak, to jeszcze nie teraz. Dziura w sercu daje znać o sobie, ale choroba nawet bardziej. Tylko troszkę inaczej niż wtedy, gdy pisałam ten wiersz.
Grunt to... realizować cele, robić swoje? Nawet, gdy wszystko się wali?
Żeby nie było, mnie naprawdę cieszą maleńkie codzienne radości. Ptaki już śpiewają. Jazda samochodem brrrrum! Śpiew śpiew śpiew! Tylko czasem to nie wystarczy.

***

natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręŚPIĘ natręPÓŁŚPIĘtręNIE ŚPIĘręctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa naJESZCZE TROCHĘtwa natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręcCIEPŁO DYWANU POD BOSĄ STOPĄęctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa natręctZNAK KRZYŻAa natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręctPSTRYK MUZYKAnatręctwa natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa natręctwa natręSZYBKOatręctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwCZAPKA SZALIKatręctwa natręAUTOBUStręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa natręctwTELEFON OFERTA FAKTURAnatręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa nI JESZCZE I JESZCZEnatręctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa natręctwa natręctwa natrA POTEMatręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa natręcBIEGEM PRZEZ MIASTOctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa nDO LUDZI DO SPRAWa natręctwa 
natręctwa nJUŻ PÓŹNOnatręctwa natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa natręcNIE ŚPIĘ PÓŁŚPIĘtręctwa natręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa natręctwa natręctwa natręctŚPIĘatręctwa natręctwa natręctwa 
natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa natręctwa 


poniedziałek, 11 lutego 2013

[niech mnie ktoś poskleja]


To nie jest dobry wiersz. Ale kiedyś czułam się właśnie tak i dziś, niestety, też.
F-42 znowu nadaje.

***

niech mnie ktoś poskleja
poukłada

uwolni
ubezwłasnowolni
zamknie w białej sali
gdzie wstrzykują spokój

przywiąże do mamy (dorosła kobieto!)


(gdyby tak istniała puenta)


środa, 6 lutego 2013

[pusto]


To teraz yyyy... neofuturystycznie?
Wiersze graficzne?
I naprawdę bazuje na tym, co przeżyłam.


***



p


                                         u




                      st





o


czwartek, 31 stycznia 2013

Fumiyo II cz.5


Cięęęęężkie i pracowite tygodnie. W sobotę pewnie jakieś party - nie liczę na dobrą zabawę, ale warto spróbować... Poniżej pierwsze Fumiyo w tym roku, poprzednia część tutaj.

"Pierwszy w kraju producent wysokiej jakości połówek, ćwiartek, torcików, wypełniaczy, małych i średnich kształtek i nie tylko! Dopasowujemy do kształtu twarzy, koloru skóry, a nawet osobowości noszącego. Pierwszym stu Klientom zapewniamy możliwość zwrotu towaru przez 30 dni bez podawania przyczyny." Bez chwili namysłu chwyciła za telefon.

Cała we łzach, cisnęła ćwiartkę o podłogę i niepewnie spojrzała w lustro. Czerwony, zapuchnięty, zasmarkany potwór bez części twarzy. Zmyła makijaż i spięła włosy. Delikatnie dotknęła miejsca, gdzie powinna być utracona ćwiartka. Może nie ma sensu udawać, że ona tam jest. Może już nigdy jej tam nie będzie. Trudno. Problemy z oddychaniem były jakby mniejsze, właściwie mogła prowadzić niemal normalne życie. Nie dalej jak wczoraj Lena przegoniła ją po całej galerii handlowej i co? Zero skutków ubocznych!
Tylko że nie było dobrze, po prostu nie było.

Nie był może specjalnie przystojny, ale miał ujmujący uśmiech. I świetnie im się gadało. W dodatku twarz jego kumpla także miała pewne ubytki.
– Po tym wszystkim zrozumiałem, że nie mogę wiecznie pracować na czyjś rachunek. Jeszcze tego samego dnia zabrałem się do zakładania własnej firmy.
– Ja też noszę się czasem z tym zamiarem. Ale nadal mam obawy.
– Dlaczego? Na pewno dałabyś radę przyjrzał się jej i ostrożnie acz bardzo zwyczajnie i przyjacielsko zapytał 
– Jak to się stało?
Natychmiast zesztywniała.
– Nie stało się. Zawsze tak wyglądałam – wycedziła zimno.
– To przecież niemożliwe. Mój przyjaciel na przykład...
– Mam to od urodzenia – przerwała mu. 
– Powiesz mi jakie dokumenty są potrzebne?
Ból głowy stawał się coraz silniejszy.



niedziela, 13 stycznia 2013

[wiesz już jak ostre są]


A oto kolejne wierszydło o tym, że miłość łatwa nie jest, oj nie.

***

wiesz już jak ostre są moje paznokcie i wątpliwości
codzienny pocałunek w czoło nie wyrwie trzpienia lęku
spod koronek wystaje bezwstydna nadzieja

czas na mnie mówisz
i z trudem przełykasz kochanie
jednak nie




sobota, 5 stycznia 2013

[mówiłam]


Pierwszy noworoczny zanot - jakoś tak nie będzie o szczęśliwej miłości, ale to raczej nic nowego ;)

***

mówiłam
co z oczu to i z serca

nieprawda