Kolejna część Fumiyo II. Początek gdzieśtam poniżej. Zapraszam do czytania :)
Coraz wcześniej zdarzało jej się
budzić nad ranem, z trudem łapała oddech. Tym razem nie powinna
być bardzo niewyspana. Wyszła z klubu dość wcześnie. Bartek
odprowadził ją pod same drzwi, choć był wyraźnie zły na to, że
tańczyła z facetem od ćwiartek. Nie winiła go za to, nie mógł
tego rozumieć. Ale z tym porannym niedosypianiem zdecydowanie
należało coś zrobić.
Za ladą stała ekspedientka w
najnowszym modelu okularów.
– Czym mogę służyć?
– Potrzebny by mi był dół lewej części nosa.
– Tak – ekspedientka pokiwała głową ze zrozumieniem. – Proszę usiąść na tym krześle, przyjrzę się pani i może coś dobierzemy.
– Czym mogę służyć?
– Potrzebny by mi był dół lewej części nosa.
– Tak – ekspedientka pokiwała głową ze zrozumieniem. – Proszę usiąść na tym krześle, przyjrzę się pani i może coś dobierzemy.
Posłusznie usiadła na wskazanym
siedzeniu i zadarła głowę do góry, tak by było widać miejsce,
gdzie kończył się jej nos.
– Przegroda nosowa jest niemal
kompletna, brakuje jednak części małżowiny, a w szczególności
chrząstki bocznej nosa. W tej chwili pani nie pomogę, ale w
przyszłym tygodniu będziemy mieć nową dostawę. Nie powinno być
problemu z właściwym kolorem.
– Rozumiem. Jaka byłaby cena?
Ekspedientka wymieniła jakąś sumę.
– Zdaję sobie sprawę, że jest to
poważny wydatek. Ale naprawdę, lepiej raz zapłacić i mieć potem
spokój. Czy chciałaby pani zostawić swój numer? Zadzwonimy gdy
tylko otrzymamy właściwy model.
cdn.
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz