Bezpośrednią inspiracją do tego wiersza były moje własne rysunki z dzieciństwa! Do jego napisania zachęcił mnie L. - miała być bajka, wyszło trochę inaczej. Ale najpierw rysunek:
Ballada mleczna
KRULEWICZ jest z czasów mleka
jajek na miękko, bawarek.
Śmieje się szczerze, naiwnie
I bez żadnego ale.
Ma liczko różowe i gładkie,
Bo ŚNIEŻKA przez zet lustrzane
Nie wie, że kiedyś zapragnie
Zarostu poczuć łechtanie.
To, że bez dłoni KRULEWICZ
Umyka uwadze ŚNIEŻKI.
Kiedyś on zechce palcami
W jej plecach pieścić dołeczki.
Jest wreszcie i MACOHA.
Gdy cały świat jest uśpiony
Uważnie zerka w zwierciadło
To z prawej, to z lewej strony.
I to MACOHA wie dobrze:
Gdy ona swe rzuci spojrzenie
KRULEWICZ w różowe paseczki
MACOHĘ obejmie ramieniem.

Szlag by tę MACOHĘ. Ale takie są te wydoroślałe bajki. Życiowe...
OdpowiedzUsuń