No i jak? Naprawdę mam zacząć publikować?
To niech będzie opowiadanie. Rzecz jasna, autoterapeutyczne.
Przyjrzała się swemu odbiciu z
niejakim zadowoleniem. Przed tygodniem zaledwie kupione szpilki
świetnie pasowały do obcisłych ciemnogranatowych jeansów. Różowa
bluzka w stylu etno leżała świetnie. Tak, różowa, ale żaden
świński czy landrynkowy róż, bez skojarzeń z tipsiarami.
Brokatowe cienie i mocno wytuszowane rzęsy – jak szaleć to
szaleć! I błyszczyk na połowie ust...
Nie mogła malować drugiej części
ust odkąd jej nie miała. Już jakiś czas temu straciła lewą
dolną część swojej twarzy - mniej więcej jedną czwartą, a może
jedną trzecią jej część. To tak jakby ktoś z okrągłego tortu
odkroił spory kawałek dla swoich znajomych. Zamiast tradycyjnego
owalu miała trzy czwarte twarzy. Albo i dwie trzecie.
Jeszcze tylko parę błyskotek i
wyglądała – trzeba to przyznać – fantastycznie. Naturalnie,
był pewien problem z noszeniem kolczyków, ponieważ nie posiadała
też lewego płatka usznego. Nosiła natomiast kilka drobnych wkrętek
w górnej części lewego ucha. I wiszący kolczyk w prawym. Ostatnie
spojrzenie w lustro.
Rozejrzała się po klubie. Miejsca przy barze były zajęte. Przy pobliskim stoliku siedział Bartek ze znajomymi. Uśmiechnął się i pomachał ręką. Podeszła.
– Jesteś sama? Usiądź, zamówię ci coś. Czekaj, przedstawię cię znajomym z pracy.
Trochę nieprzytomnie wypowiadała powitania, spoglądając zarazem na parkiet. Na samym środku ciemnowłosy chłopak tańczył z ładną, drobną dziewczyną. U jego paska pobrzękiwały... ćwiartki! Wszystkie dolne, dwie lewe i jedna prawa.
– Myślałem ostatnio o tobie – z zamyślenia wyrwał ją głos Bartka. Przysunął się zdecydowanie zbyt blisko.
– Chodź, zatańczymy - wyciągnęła go na parkiet.
cdn.
Rozejrzała się po klubie. Miejsca przy barze były zajęte. Przy pobliskim stoliku siedział Bartek ze znajomymi. Uśmiechnął się i pomachał ręką. Podeszła.
– Jesteś sama? Usiądź, zamówię ci coś. Czekaj, przedstawię cię znajomym z pracy.
Trochę nieprzytomnie wypowiadała powitania, spoglądając zarazem na parkiet. Na samym środku ciemnowłosy chłopak tańczył z ładną, drobną dziewczyną. U jego paska pobrzękiwały... ćwiartki! Wszystkie dolne, dwie lewe i jedna prawa.
– Myślałem ostatnio o tobie – z zamyślenia wyrwał ją głos Bartka. Przysunął się zdecydowanie zbyt blisko.
– Chodź, zatańczymy - wyciągnęła go na parkiet.
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz