To mój ostatni wiersz. Ostatni w sensie najnowszy. Wersja saute - mogłabym próbować ulepszać, ale i po co.
Kto zgadnie co było inspiracją, ten ma 100 punktów :)
***
wejdź do gaju mandarynkowego
w połowie drogi między szyją a karkiem
rosną krzaki różane i lilie
stąpaj uważnie wargami
między krzakami jaśminu
rozgarniaj kiście czarnej porzeczki
łapczywie
utulmy się w miętowym hamaku
nakryjmy się kapryfolium
Bum. Znalazłam Cię przez pewne forum, link do bloga był w stopce. Podoba mi się ta poezja, pzypomina mi Leśmiana albo Gałczyńskiego. W ogóle rozumiem ideę sztuki konceptualnej (co za tym idzie poezji również), takiej, która załatwia różne rzeczy, ale trudno w sumie znaleźć coś, co będzie po prostu ładne i przyjemne. Jak spacer po parku. Spacer po parku niczego nie załatwia, nie walczy o niczyje prawa, nie obnaża niczyjej hipokryzji, nie demaskuje mechanizmów rządzących społeczeństwem. I taki jest Twój wiersz, bo chociaż nie wiem jak pachnie kapryfolium, to to jest bardzo ładne słowo, sprawia przyjemność i od razu czuję zapach mandarynek.
OdpowiedzUsuńDzięki serdeczne za tak miły komentarz... a porównanie do Leśmiana i Gałczyńskiego to ho ho... to są przecież mistrzowie!
OdpowiedzUsuńMoje pisanie jest BARDZO egocentryczne - wbrew pozorom dużo załatwia, ale tylko mi załatwia. A jeśli komuś jeszcze się spodoba, to super.
Pozdrowienia.